Rodzina Kerwoodów" wg R. Cooney'a. Satysfakcja gwarantowana, bo jak wiadomo było z recenzji prasowych przedstawienie "to bite 2 godziny dobrej zabawy"(Wysocki T., Takich dwóch, jak nas trzech..,Dodatek Wrocław [W:]18.01.2006 Gazeta Wyborcza,s.7). I tak też było.
Jest to zabawna historia małżeństwa, którego szczytem marzeniem jest mieć dziecko. W tej sytuacji postanawiają je zaodoptować, co wiąże się z wizytą ekscentrycznej urzędniczki z ośrodka adopcyjnego. Nieposdziewana wizyta braci (handlarza nielagalnym towarem) i pracownika prosektorium szpitalnego (z denatem w worku), a także węszący pan policjant i przypadkowo pojawiająca rodzina albańskich emigrantów, przerywa idealnie zaplanowaną wizytę. Całe przedstawienie jest plątaniną absurdalnych zdarzeń, zwrotów akcji, gagów językowych, a aktorzy uwijają się po scenie jak oparzeni.
Czarny humor jednak nie szokuje, bawi do końca, i nikogo nie dziwi, kiedy na środku salonu rozsypuje się worek z ludzkimi szcżątkami. Wszyscy reagują z entuzjazmem i oklaskami. Czyżby samo życie?!
W dobrych humorach wróciliśmy więc do domów. Oprac. Daniel Lachowski
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Z niecierpliwością czekałem na to przedstawienie. Z każdą minutą było coraz więcej ludzi na scenie, co dawało coraz więcej wątków, za czym idzie dużo śmiechu. Nie żałuję, że wydałem na to trochę pieniędzy, warto było.
OdpowiedzUsuń