niedziela, 3 marca 2013

"Kaspar" w Teatrze Współczesnym

Na moja prośbę tym razem wyjście zostało zaplanowane do Teatru Współczesnego. Padło na sztukę "Kaspar" na Scenie na Strychu. Ciekawe już było to, że sztuka została oparta dramacie Petera Handke, który swoja sztukę oparł na legendzie z 19-wieku o nieznanym chłopcu, który w wieku lat szesnastu pojawił się nagle w 1828 r. na ulicach Norymbergii. Potrafił powiedzieć tylko jedno zdanie i napisać nazwisko na kartce. Zaopiekowano się nim, próbowano go uspołecznić i nauczyć czytać i mówić. Zmarł po 5 latach, podobno zraniony przez osobę, która go więziła tyle lat. Ta historia to tylko symboliczne tło. tak, jak w recenzjach napisane zostało, spektakl bardzo przegadany. Wchodząc na salę aktorzy już coś mówili. Na scenie było tylko 4 aktorów: trzech ciągle uczyli Kaspara mówić i mysleć oraz Kaspar, który próbował pojąć sens i cel mówienia, mówienia zdaniami. I chyba w rezultacie uczeń przerósł mistrza, ponieważ Kaspar zaczął mówić więcej i więcej w tym było mądrości. Pod koniec uciekł jednak od wszystkiego i wszystkich. Spektakl wyreżyserowany bardzo oryginalnie. Może jednak zmęczyć ciągłym słowotokiem. Oprac. Olga Wojadzis.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz