piątek, 20 kwietnia 2012
"Otello" w Operze Wrocławskiej
Na stronie szkoły ukazało się ogłoszenie o niedzielnym wyjściu do Opery. Dawno nie byłyśmy w Operze,więc postanowiłyśmy się wybrać. Propozycja była ciekawa, ponieważ był to spektakl premierowy "Otello" G. Verdiego, czyli historia szaleńczej miłości Otella i jego pięknej żony, obok fałszywi przyjaciele, zazdrość, intryga i manipulacja. Dzięki pięknym głosom wykonawców, dramatyzm tej historii przeniknął nas całkowicie. Największe wrażenie na nas zrobił ostatni śpiew Desdemony, modlitwa, w której oddała swoje życie w ofierze za swoją wierność i czystość małżeńską. Nie tylko na nas, ponieważ z siedzący z boku widzowie ocierali łzę z oczu. Nie podobała nam się jednak scenografia.Wysokie ściany w powtarzające się wzory, miały imitować koszary wojskowe, smutne budowle pełne bólu i niesprawiedliwości. Natomiast orkiestra nadała całej kompozycji blasku, doskonale odzwierciedlała uczucia aktorów. Niesamowita jest jednak ogólna atmosfera w operze, którą tworzą wnętrze pełne przepychu i elegancko ubrani goście. Wyjście uważamy za udane! Oprac. Magdalena Stec i Agata Olechowska
niedziela, 1 kwietnia 2012
Cztery pory roku
Raz w roku w Filharmonii Wrocławskiej na wiosnę grany jest koncert Cztery pory roku Antonia Vivaldiego. Nie ma chyba nic bardziej znanego w świecie muzyki poważnej. Sala koncertowa była więc wypełniona po brzegi. My na szczęście mieliśmy bardzo dobre miejsca. Muzyka słuchana na "żywo" to dwa razy więcej impresji muzycznych. Śpiew ptaków, wiosenna burza, upalne i radosne lato, deszcz, melancholia jesienna,trzaskający mróz za oknem, a w domu błogie ciepło idące od kominka - tylko idealna muzyka może wywołać takie obrazy. Utwory Vivaldiego były adekwatnie przeplatane Czterema porami Buenos Aires argentyńskiego współcześnie żyjącego kompozytora Astora Piazzolli. Była to całkowicie różna kompozycja i pod kątem tematu - życie w mieście portowym, i stylu muzycznego - ogniste, pełne energii nuty tanga. Bardzo więc oryginalne, ciekawe zestawienie, a koncertem dyrygował młody dyrygent (Christian Danowicz), który w przerwach między utworami opowiadał różne anegdoty a propos granych utworów. Bisy oczywiście były. Cały koncert został nagrany, ponieważ będzie wydana kolejna płyta Wrocławskiej Orkiestry Kameralnej Leopoldinum. Oprac. Natalia Trojanowska.
Subskrybuj:
Posty (Atom)