niedziela, 23 grudnia 2012

Apetyt na kryminały - nowy spektakl w Ad Spectatores

Podczas rozmowy z aktorami po sztuce Rekonstrukcja 9, zostaliśmy zachęceni do obejrzenia premierowej sztuki pt. Psychoza. W sobotę 22.12.12 po lepieniu pierogów i uszek ;), spotkaliśmy się w Art Hotelu, gdzie zaprowadzono nas do apartamentu. Tam 12 widzów rozsiadło się na podłodze i kanapach. Każdy musiał założyć słuchawki, zgaszono światło, a głos, który się pojawił się w słuchawce wprowadził nas w dziwną historię kobiety - policjantki, która musi przewieźć torbę z pieniędzmi. Zatrzymuje się w hotelu, w którym odbiera dziwne telefony, obsługa hotelowa jest natrętna i niemiła, za ścianą słychać odgłosy szamotaniny, pukanie do drzwi. Widzimy jak kobieta biega po pokoju zdezorientowana, przestraszona chowa się pod łóżko, nie może otworzyć drzwi od pokoju. Na przemian słyszymy jej rozmowy telefoniczne i głos narratora oraz innych postaci, którzy wplątani są w tę grę wydarzeń. W końcu pojawia się w pokoju ktoś, kto musi kobietę ... Dalej nie piszę, zobaczcie sami, ale spektakl jest ciekawie wyreżyserowany, ma nietypową koncepcję, żadnej interakcji z widzami nie ma. Jednak bliskość bycia z aktorami jest niesamowita, "manipulacja" muzyką, ciemnością i przyciemnionym światłem tworzy wrażenie ciągłej niepewności. Oprac. Anna Rudyk

czwartek, 29 listopada 2012

Fryderyk Chopin - (...) sercem Polak, a talentem świata obywatel.

W środę 28.11.12 byliśmy na koncercie w Filharmonii Wrocławskiej na którym mogliśmy usłyszeć utwory Fryderyka Chopina. Muzyka przeplatana była komentarzem prowadzącego to spotkanie - panią Kalinę Rosińską. Usłyszeliśmy pierwszy utwór Chopina, który napisał w wieku 7 lat, etiudę o której sam Chopin powiedział, że to najpiękniejsza jaką napisał, walce, mazurki, nokturny, oraz pieśni. Każdy utwór był opatrzony komentarzem, który wyjaśniał okoliczności powstania dzieła. Na sam koniec najsłynniejszy Polonez A-dur. Podobno Adam Mickiewicz przychodził do F. Chopina i prosił o "przeniesienie" go w polskie krajobrazy, a potem wzruszony ocierał łzy. Muzyka naszego geniusza jest piękna, ale żeby ja zrozumieć, trzeba znać historię okresu, w którym żył. Niezapomniany koncert. Oprac. Aleksandra Prokopska.

środa, 28 listopada 2012

Ad Spectatores - Rekonstrukcja 9 - spektakl z duchami

Wtorek wieczór, nasza 9 spotkała się w pubie Skrzypek na dachu. Usiedliśmy przy stoliku zarezerwowanym dla nas, wypiliśmy gorącą herbatę i czekaliśmy na dalszy bieg wydarzeń. Po chwili przyszło po nas 2 mężczyzn. Musieliśmy wsiąść do samochodów, zawiązać oczy czarną przepaską, ruszyliśmy nie wiadomo gdzie. Po kilku minutach zatrzymaliśmy się, potem wysiadaliśmy pojedynczo, oczywiście nadal z opaskami na oczach. Zostaliśmy zaprowadzeni do miejsca, przypominającego piwnicę, następnie posadzono nas w mrocznej sali (przy stole nakrytym zaplamionym "krwią" obrusem i serwisem do herbaty, na podłodze, w kącie sali), głowy nakryto woalką i mieliśmy nie zmieniać swoich pozycji. I zaczęło się. Dwóch detektywów prowadziło sprawę niewiarygodnego morderstwa. Kto? Dlaczego? Jak uciekł morderca, jeżeli drzwi były zaryglowane od wewnątrz? Skąd te wrzaski, światła, zęby w filiżance, kto tańczy dance macabre? Jak to jest być trupem za życia? Przedstawienie nietuzinkowe, byliśmy widzami i jednocześnie aktorami. Idealny thriller nie tylko na listopad. Oprac. Patrycja Dondziak.

czwartek, 11 października 2012

Teatr Polski "Smycz"

Na moją prośbę wybraliśmy się do Teatru Kameralnego na "Smycz" autorski monodram Bartosza Porczyka (zwycięzca Przeglądu piosenki Autorskiej w 2006). 100 min sztuki jednego aktora - nasuwa się od razu pytanie; smycz dla widzów czy dla aktora? "Tytułowy przedmiot oraz jego funkcja symbolizują zniewolenie współczesnego człowieka przez jego uzależnienia." (cytat ze strony TP) We współczesnym świecie istnieje mnóstwo spraw „smyczy”, które nas zniewalają, i to przy naszej zgodzie. Sami dobrowolnie dajemy się do nich przywiązać i zgadzamy się na kierowanie naszym życiem z zewnątrz. Aktor wcielił się w różne role pokazując ludzkie słabości. Usłyszeliśmy wywody między innymi pracoholika, konsumenta uzależnionego od zakupów, prostytutkę zniewoloną przez własne ciało, włamywacza, który musi się włamywać do wszystkiego, co napotka po drodze włącznie z ludzkimi umysłami. Ciekawe metamorfozy z parze z drugim "aktorem" jakim była muzyka, zrobiły nas wielkie wrażenie. Poszczególne sceny pomyślane były na zasadzie kontrastu: śmieszne i tragiczne i obcesowe. Warto było pójść, ja juz byłam 2 razy. oprac. Olga Wojadzis.

środa, 26 września 2012

Filharmonia Wrocławska - Muzyka dla Młodych

W słoneczną środę 26.09.12 poszliśmy do Filharmonii Wrocławskiej na pierwsze spotkanie z cyklu: Muzyka dla Młodych. Słoneczny również był koncert, ponieważ usłyszeliśmy egzotyczne melodie, które rzadko się na co dzień się słyszy. Muzyka BLISKIEGO I DALEKIEGO WSCHODU odśpiewana i odegrana była przez zespół Yerba Mater. Delikatne nuty "płynęły" więc z Turcji, Iranu, Armenii, Indii, Chin, Japonii, Mongolii. Artyści od lat pasjonują się muzyką orientu. Zwiedzili więc Azję przywożąc liczne instrumenty, które od XV wieku nie zmieniły swojej postaci ale i brzmienia. ci którzy chcieli mogli na scenie zagrać np. na drumli, kemenche, tabli. Największe na nas wrażenie zrobił śpiew gardłowy tzw. alikwotowy w melodii mongolskiej Dyngyldaj. Koncert i wykład o historii tej muzyki zostały bardzo dostępnie zaprezentowane, i na pewno na długo utkwi nam w pamięci. Oprac. Małgorzata Chmura.

czwartek, 31 maja 2012

Mayday

W środę 30.05.12 popołudniu umówiliśmy się przed Teatrem Kameralnym, ponieważ udało się zarezerwować ( 8 tygodni wcześniej) bilety na komedię "MAYDAY". „Mayday” jest grana od 20 lat i stała się już ikoną w repertuarze Teatru Polskiego. O czym jest ta komedia? Historia londyńskiego taksówkarza, któremu przez lata udaje się żyć beztrosko z dwiema żonami, w dwóch osobnych mieszkaniach, umiejętnie tylko lawirując dyżurami na postoju taxi. Na skutek wypadku jego tajemnica wychodzi na jaw, wywołując platanini. John Smith miota się, usiłując ukryć podwójne życie przed małżonkami, przyjacielem, detektywami. W paradę zdarzeń wchodzi nowy sąsiad, który pojawia się w najmniej odpowiednich momentach. "Balon" wydarzeń jest coraz większy i bardziej napięty, wydawałoby się, że zaraz pęknie z hukiem, jednak, ku zaskoczeniu widzów akcja wciąż się rozkręca. Poplątany tok wydarzeń, gry słowne a także świetna gra aktorów sprawiają, że ten spektakl każdy Wrocławianin powinien zobaczyć. Oprac. Joanna Kanicka

piątek, 20 kwietnia 2012

"Otello" w Operze Wrocławskiej

Na stronie szkoły ukazało się ogłoszenie o niedzielnym wyjściu do Opery. Dawno nie byłyśmy w Operze,więc postanowiłyśmy się wybrać. Propozycja była ciekawa, ponieważ był to spektakl premierowy "Otello" G. Verdiego, czyli historia szaleńczej miłości Otella i jego pięknej żony, obok fałszywi przyjaciele, zazdrość, intryga i manipulacja. Dzięki pięknym głosom wykonawców, dramatyzm tej historii przeniknął nas całkowicie. Największe wrażenie na nas zrobił ostatni śpiew Desdemony, modlitwa, w której oddała swoje życie w ofierze za swoją wierność i czystość małżeńską. Nie tylko na nas, ponieważ z siedzący z boku widzowie ocierali łzę z oczu. Nie podobała nam się jednak scenografia.Wysokie ściany w powtarzające się wzory, miały imitować koszary wojskowe, smutne budowle pełne bólu i niesprawiedliwości. Natomiast orkiestra nadała całej kompozycji blasku, doskonale odzwierciedlała uczucia aktorów. Niesamowita jest jednak ogólna atmosfera w operze, którą tworzą wnętrze pełne przepychu i elegancko ubrani goście. Wyjście uważamy za udane! Oprac. Magdalena Stec i Agata Olechowska

niedziela, 1 kwietnia 2012

Cztery pory roku

Raz w roku w Filharmonii Wrocławskiej na wiosnę grany jest koncert Cztery pory roku Antonia Vivaldiego. Nie ma chyba nic bardziej znanego w świecie muzyki poważnej. Sala koncertowa była więc wypełniona po brzegi. My na szczęście mieliśmy bardzo dobre miejsca. Muzyka słuchana na "żywo" to dwa razy więcej impresji muzycznych. Śpiew ptaków, wiosenna burza, upalne i radosne lato, deszcz, melancholia jesienna,trzaskający mróz za oknem, a w domu błogie ciepło idące od kominka - tylko idealna muzyka może wywołać takie obrazy. Utwory Vivaldiego były adekwatnie przeplatane Czterema porami Buenos Aires argentyńskiego współcześnie żyjącego kompozytora Astora Piazzolli. Była to całkowicie różna kompozycja i pod kątem tematu - życie w mieście portowym, i stylu muzycznego - ogniste, pełne energii nuty tanga. Bardzo więc oryginalne, ciekawe zestawienie, a koncertem dyrygował młody dyrygent (Christian Danowicz), który w przerwach między utworami opowiadał różne anegdoty a propos granych utworów. Bisy oczywiście były. Cały koncert został nagrany, ponieważ będzie wydana kolejna płyta Wrocławskiej Orkiestry Kameralnej Leopoldinum. Oprac. Natalia Trojanowska.

piątek, 9 marca 2012

Koncert fortepianowy Sławomira Krysy


Do naszej szkoły chodzi(ło)wielu utalentowanych uczniów. Jednym z nich jest Sławomir Krysa, który gra na fortepianie od szóstego roku życia. Koncertuje z największymi orkiestrami w kraju np. z orkiestrą filharmonii łódzkiej czy krakowskiej. Obecnie jest na etapie przygotowywania się do konkursu szopenowskiego w 2015 roku.
02.03.12 w Filharmonii Wrocławskiej Sławek wziął udział w koncercie charytatywnym zorganizowany przez Lions Club Wrocław Wratislavia dla młodych wybitnie utalentowanych artystów. Sławek zagrał walce, etiudy, ballady i poloneza Fryderyka Chopina. Grał perfekcyjnie. Nie będzie więc przesadą, jeżeli napiszę, że koncert był przecudowny, słuchało się go z zapartym tchem i wzruszeniem, a kiedy się skończył chciałoby się słuchać jeszcze. Można podsumować to zdarzenie słowami cytatu: Talent był i pozostanie darem, za który odpowiadają wszyscy, choć otrzymuje go tylko jednostka. (Krzysztof R. Jaśkiewicz)

środa, 22 lutego 2012

Hemofilia - Klątwa Habsburgów

Ostatnią sobotę karnawału postanowiliśmy uświęcić wyjściem do teatru. Padło na premierowy spektakl "Hemofilia - Klątwa Habsburgów" w Ad Spectatores.Tytuł sztuki brzmiał intrygująco, więc z chęcią zarezerwowaliśmy wszystkie bilety na godz. 19 (na jeden spektakl może wejść tylko 12 osób). W Hotelu Art zaprowadzono nas na 4 piętro, gdzie najodważniejsza osoba miała zapukać do pokoju 424. Drzwi otworzył nam mężczyzna z mokrą głową, przepasany tylko ręcznikiem. Był bardzo zdenerwowany i zdążył nam tylko powiedzieć, że jego dziewczyna miała przed chwilą wypadek.Po tak krótkim wstępie mężczyzna szybko porozsadzał nas wokół łóżka,a następnie kazał założyć czarne osłonki na oczy i słuchawki. Posłusznie wykonaliśmy jego polecenia i z wielkim zaciekawieniem czekaliśmy na dalszy ciąg wydarzeń.
Otoczyła nas ciemność, a następnie usłyszeliśmy głos, który wprowadził nas w dzieje z końca XIX wieku, w czasy panowania Habsburgów. Raporty policyjne donosiły o zabójstwie dokonanym przez arcyksięcia Rudolfa na swojej kochance baronównie Marii Vesterze i o tym, że po tej zbrodni sam odebrał sobie życie. Sto lat później wykonano sekcję zwłok tych 2 osób. Okazało się, że nie ma śladów po kuli w ciele denatów. W dalszej części wydarzeń dowiadujemy się o szeregu zagadkowych, dziwnych morderstwach w linii dynastii.Rodzą się więc pytania: Dlaczego wszyscy giną? Kto ich zabija? Jakie fatum wisi nad Habsburgami? Na to muszą sobie odpowiedzieć ci, którzy mają na uszach słuchawki, słysząc wywody śledczych, rozmowy podejrzanych i inne dźwięki dopełniające fabułę np. dźwięk ciętych nożem kości. Czasami unosiły się np. zapachy perfum zapowiadające obecność baronówny czy zapach palonego wosku w trakcie wykonywania tortur na jednym z podejrzanych. Przedstawienie to jest chyba najbardziej oryginalne jakie do tej pory widzieliśmy. Głównym bohaterem był dźwięk (głos, muzyka) rozchodzący się jak 3D i nigdy nie wiadomo było z której strony "pochyli" się nad tobą mówiący aktor, a czy ma to być wysoki blondyn czy niski brunet, zależało to od naszej wyobraźni. Nietypowy spektakl "Hemofilia" będzie miał swoją kontynuację w różnych odsłonach, aż do 2016 roku ( w ramach projektu Europejskiej Stolicy Europy). Warto go "obejrzeć",mimo że wychodząc mieliśmy mieszane uczucia. Oprac. Ewa Kazuń.