środa, 27 kwietnia 2011

"Dwadzieścia najśmieszniejszych piosenek na świecie"

Nie był to typowy recital piosenki aktorskiej, jak nam się wcześniej wydawało. Raczej jest to przedstawienie w stylu sztuki dla trzech:publiczność w gabinecie psychiatry, bierze udział w terapii grupowej, lekarz, opowiada o relacjach chorych z towarzyszami niedoli, terapeutą i społeczeństwem, a jego pacjent w czasie rozmowy wyśpiewuje stan swojej duszy. Pacjent wciela się w różne postacie, zmieniając kostiumy i dostosowując do tego mimikę twarzy. Nam podobał moment, kiedy Mariusz Kiljan (pacjent) pojawia się w wygniecionym garniturze, z ekwipunkiem nurka i z żółtym kółkiem - kaczuszką, i ma jedno marzenie - popłynąć do Szwecji. Każda piosenka była pełna gagów i podtekstów społecznych, filozoficznych, politycznych. Zgodzić się tez można z przesłaniem spektaklu, że w każdym człowieku jest odrobina szaleństwa lub "wariata".

0 komentarze:

Prześlij komentarz