W piątkowy wieczór wybraliśmy na spektakl A Chorus Line do Teatru Muzycznego Capitol. Ten spektakl, obsypywany prestiżowymi nagrodami, przez lata (od 1975 r.) święcił tryumfy na scenach całego świata. W Polsce premiera odbyła się w ubiegłym roku wyreżyserowana przez Mitzi Hamilton, aktorki grającej na Broadwayu.
O czym więc opowiada musical?
Jest to historia castingu do nowej broadwayowskiej produkcji. Tancerze muszą przejść selekcję, a każdy oczywiście marzy, aby dostać się do finału. Reżyser prosi, żeby po kolei opowiedzieli coś o sobie. Zaczynają mówić o swojej przeszłości, problemach, planach. Pomału sceniczny casting zamienia się w opowieść o tancerzach i choreografie, o ich życiu i wydarzeniach, które sprawiły, że wybrali właśnie taniec.Okazuje się, że dla niektórych taniec był ucieczką z niedobrego domu, dla innych okazją do przemiany z brzydkiego kaczątka w księżniczkę. Wspomnienia z dzieciństwa przeplatają się z doświadczeniami z dorastania, kompleksami, dramatycznymi przeżyciami, ale też i z zabawnymi sytuacjami. W „rozświetlonym” finale wszyscy tancerze w złotych kostiumach tańczą skomplikowane układy. Ubrani jednakowo i wykonujący te same ruchy tracą w pewnym sensie swoją indywidualnosć, którą w czasie spektaklu ujawnili. Myślę, że mimo długiego czasu trwania, musical się podobał. Przecież z analogicznymi problemami spotykają się wszyscy młodzi ludzie ( i nie tylko), którzy stoją na rozstaju dróg, szukając odpowiedzi na pytania dotyczące swojej przyszłości, pragnień, celu. Poza tym muzyka, piosenki, choreografia dopelnily calosci.
niedziela, 29 listopada 2009
poniedziałek, 16 listopada 2009
Pierwsze i udane wyjście na koncert Kameralnej Orkiestry Leopoldinum
W niedzielny wieczór wybraliśmy się do Auli Leopoldyńskiej na jubileuszowy koncert Wrocławskiej Orkiestry Kameralnej. Umówiliśmy się pod Szermierzem na Placu Uniwersyteckim. Mimo że byliśmy wcześnie, do szatni przedzieraliśmy się już przez ogromny tłum. W Auli Leopoldyńskiej z trudem udało nam się zająć dość dobre miejsce. Po chwili wyszła Orkiestra i zagrała na dobry początek suitę G. P. Telemanna Don Quichote, utrzymaną w skocznych, żartobliwych tonach. W barokowej Aulii nie mogło zabraknąć muzyki mistrza J.S. Bacha. Usłyszeliśmy rzadko wykonywany, pełen melancholijnego dźwięku Koncert na dwoje skrzypiec. Pierwszą część repertuaru zakończyła rytmiczna sonata G. A. Rossiniego. W odpowiedzi na gromkie brawa, Orkiestra zagrała krótkiego kujawiaka. W czasie przerwy zdążyliśmy zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie, niestety tylko telefonem komórkowym, ponieważ nikt nie wziął aparatu fotograficznego. Po przerwie, Tadeuszowi Górnemu, od wielu lat związanemu z Orkiestrą Leopoldinum, została wręczona nagroda Prezydenta Miasta Wrocławia. Uroczystość została uwieńczona przepięknym walcem skomponowanym przez dyrektora artystycznego Orkiestry, Ernsta Kovacica. Następnie usłyszeliśmy bardzo nastrojowy florencki sekstet P. Czajkowskiego. Z tej zadumy wyrwał nas bardzo żywiołowy, dynamiczny Koncert na smyczki współczesnego latynoamerykańskiego kompozytora A. Ginastera. No i na sam koniec, długo oczekiwana, dedykowana publiczności, muzyka E. Griega – pełna liryzmu i romantyzmu. Czy koncert się podobał? Mnie osobiście wracając przez oświetlone ulice, długo rozbrzmiewała w uszach usłyszana muzyka. To tak, jakby ktoś podarował ci skrzydła i uniósł ponad codzienność.
Na koncercie byli: Kasia Nieszczesna, Ania Skibińska, Dorota Matusewicz, Ewelina Opałka, Marta Grodzicka, Paweł Nawara, Małgosia Jagodzińska, Monika Cyganik oraz p. Anna Mędrecka i p. Iza Dmowska.
Na koncercie byli: Kasia Nieszczesna, Ania Skibińska, Dorota Matusewicz, Ewelina Opałka, Marta Grodzicka, Paweł Nawara, Małgosia Jagodzińska, Monika Cyganik oraz p. Anna Mędrecka i p. Iza Dmowska.
Subskrybuj:
Posty (Atom)