sobota, 25 stycznia 2014

Zabójstwo przy rue Morgue w Teatrze w Ad Spectatores

Zabójstwo przy rue Morgue to parafraza opowiadania Allana E. Poe. Tajemnicze zabójstwo matki i córki w jednej z paryskich kamienic próbują rozwikłać: dwaj objazdowi aktorzy, słynący ze swej dedukcji, umiejętności analitycznego wychodzącego poza logikę i ramy racjonalnego myślenia, trochę więc przypominali w swej manierze Sherlocka Holmesa i Dr Watsona, następnie bardzo racjonalny, mocno trzymający się tylko faktów prokurator, który marzy aktorstwie oraz dwie kobiety tzw. lekkich obyczajów. Mieszanka towarzyska bardzo dziwna, oryginalna, ale dodająca przedstawieniu humoru i kontrastu charakterów. Rozwiązanie sprawy jest zaskakujące, bo zabójcą okazuje się małpa człekokształtna, rzadko spotykana. Właścicielem małpy był marynarz, który pojawił się z wizyta u pań. Tyle więc czasu poświęcono na spory i rozważania zagadkowego morderstwa, a tu nagle okazuje się, że sprawcą jest niebezpieczna małpa. Przedstawienie bardzo nam się podobało, muzyka była grana na żywo, na ścianie wyświetlany był film (w stylu starej kliszy) pokazujący zeznania świadków, balkon z którego została zrzucona kobieta. Najlepsze w Ad Spectatores jest to, że nie ma granicy między sceną a widzem, czuliśmy się jakby byśmy grali razem z aktorami. To wszystko się działo 25.01.14 w mroźną sobotę. Oprac. Anna Ćwikła.

poniedziałek, 11 marca 2013

Śmiech to zdrowie, czyli "Rodzina Kerwoodów" w Teatrze Komedii

Rodzina Kerwoodów" wg R. Cooney'a. Satysfakcja gwarantowana, bo jak wiadomo było z recenzji prasowych przedstawienie "to bite 2 godziny dobrej zabawy"(Wysocki T., Takich dwóch, jak nas trzech..,Dodatek Wrocław [W:]18.01.2006 Gazeta Wyborcza,s.7). I tak też było.
Jest to zabawna historia małżeństwa, którego szczytem marzeniem jest mieć dziecko. W tej sytuacji postanawiają je zaodoptować, co wiąże się z wizytą ekscentrycznej urzędniczki z ośrodka adopcyjnego. Nieposdziewana wizyta braci (handlarza nielagalnym towarem) i pracownika prosektorium szpitalnego (z denatem w worku), a także węszący pan policjant i przypadkowo pojawiająca rodzina albańskich emigrantów, przerywa idealnie zaplanowaną wizytę. Całe przedstawienie jest plątaniną absurdalnych zdarzeń, zwrotów akcji, gagów językowych, a aktorzy uwijają się po scenie jak oparzeni.
Czarny humor jednak nie szokuje, bawi do końca, i nikogo nie dziwi, kiedy na środku salonu rozsypuje się worek z ludzkimi szcżątkami. Wszyscy reagują z entuzjazmem i oklaskami. Czyżby samo życie?!
W dobrych humorach wróciliśmy więc do domów. Oprac. Daniel Lachowski

niedziela, 3 marca 2013

"Kaspar" w Teatrze Współczesnym

Na moja prośbę tym razem wyjście zostało zaplanowane do Teatru Współczesnego. Padło na sztukę "Kaspar" na Scenie na Strychu. Ciekawe już było to, że sztuka została oparta dramacie Petera Handke, który swoja sztukę oparł na legendzie z 19-wieku o nieznanym chłopcu, który w wieku lat szesnastu pojawił się nagle w 1828 r. na ulicach Norymbergii. Potrafił powiedzieć tylko jedno zdanie i napisać nazwisko na kartce. Zaopiekowano się nim, próbowano go uspołecznić i nauczyć czytać i mówić. Zmarł po 5 latach, podobno zraniony przez osobę, która go więziła tyle lat. Ta historia to tylko symboliczne tło. tak, jak w recenzjach napisane zostało, spektakl bardzo przegadany. Wchodząc na salę aktorzy już coś mówili. Na scenie było tylko 4 aktorów: trzech ciągle uczyli Kaspara mówić i mysleć oraz Kaspar, który próbował pojąć sens i cel mówienia, mówienia zdaniami. I chyba w rezultacie uczeń przerósł mistrza, ponieważ Kaspar zaczął mówić więcej i więcej w tym było mądrości. Pod koniec uciekł jednak od wszystkiego i wszystkich. Spektakl wyreżyserowany bardzo oryginalnie. Może jednak zmęczyć ciągłym słowotokiem. Oprac. Olga Wojadzis.

piątek, 15 lutego 2013

Na Walentynki - Carmen w Operze

Cudowna opera! Każdy śpiew, każdy taniec wzrok i słuch przyciągał. Zazwyczaj dłużył mi się czas spektaklu, tym razem było mi za krótko. Pomysł skromnej scenografii i strojów, który były "lżejsze" od tych typowo cygańskich w ubiegłym roku, bardziej mi też odpowiadał. Historię pięknej cyganki, femme fatale wszechczasów polecam więc wszystkim. Oprac. Martyna Śpiewak

piątek, 25 stycznia 2013

"Szalone lata 20., 30." w Filharmonii Wrocławskiej

Spodobała mi się propozycja wyjścia do filharmonii na taki koncert, ponieważ uwielbiam styl i szyk, oraz muzykę tego okresu. W czasie 1,5 godzinnego koncertu zobaczyłam i usłyszałam kwintesencję tych lat. Na scenie wystąpił zespół wrocławskich artystów Dixie Tiger's Band ubranych w stroje jazzmanów nowoorleańskich. Zagrali hity muzyki jazzowej, która powstała w latach 20, 30 ubiegłego wieku w Stanach Zjednoczonych a następnie w Europie i Polsce. Można by wymieniać: Summertime G. Gerschwina, In the mood G. Millera, Hello Dolly J. Hermana, The Entertainer S. Joplina, Tango milonga J. Petersburskiego i in. To jeszcze nie koniec, bo do muzyki tańczyli tancerze ze szkoły tanecznej Essence w estradowych strojach. Nogi nam podrygiwały do boogie-woogie, fokstrota, charlestona. Przyszła mi taka myśl, że taniec wówczas był świetną rozrywką, miał swój smak i charakter. I na eleganckie przyjęcia i domowe spotkania. Oprac. Alicja Kołodziejska

niedziela, 23 grudnia 2012

Apetyt na kryminały - nowy spektakl w Ad Spectatores

Podczas rozmowy z aktorami po sztuce Rekonstrukcja 9, zostaliśmy zachęceni do obejrzenia premierowej sztuki pt. Psychoza. W sobotę 22.12.12 po lepieniu pierogów i uszek ;), spotkaliśmy się w Art Hotelu, gdzie zaprowadzono nas do apartamentu. Tam 12 widzów rozsiadło się na podłodze i kanapach. Każdy musiał założyć słuchawki, zgaszono światło, a głos, który się pojawił się w słuchawce wprowadził nas w dziwną historię kobiety - policjantki, która musi przewieźć torbę z pieniędzmi. Zatrzymuje się w hotelu, w którym odbiera dziwne telefony, obsługa hotelowa jest natrętna i niemiła, za ścianą słychać odgłosy szamotaniny, pukanie do drzwi. Widzimy jak kobieta biega po pokoju zdezorientowana, przestraszona chowa się pod łóżko, nie może otworzyć drzwi od pokoju. Na przemian słyszymy jej rozmowy telefoniczne i głos narratora oraz innych postaci, którzy wplątani są w tę grę wydarzeń. W końcu pojawia się w pokoju ktoś, kto musi kobietę ... Dalej nie piszę, zobaczcie sami, ale spektakl jest ciekawie wyreżyserowany, ma nietypową koncepcję, żadnej interakcji z widzami nie ma. Jednak bliskość bycia z aktorami jest niesamowita, "manipulacja" muzyką, ciemnością i przyciemnionym światłem tworzy wrażenie ciągłej niepewności. Oprac. Anna Rudyk

czwartek, 29 listopada 2012

Fryderyk Chopin - (...) sercem Polak, a talentem świata obywatel.

W środę 28.11.12 byliśmy na koncercie w Filharmonii Wrocławskiej na którym mogliśmy usłyszeć utwory Fryderyka Chopina. Muzyka przeplatana była komentarzem prowadzącego to spotkanie - panią Kalinę Rosińską. Usłyszeliśmy pierwszy utwór Chopina, który napisał w wieku 7 lat, etiudę o której sam Chopin powiedział, że to najpiękniejsza jaką napisał, walce, mazurki, nokturny, oraz pieśni. Każdy utwór był opatrzony komentarzem, który wyjaśniał okoliczności powstania dzieła. Na sam koniec najsłynniejszy Polonez A-dur. Podobno Adam Mickiewicz przychodził do F. Chopina i prosił o "przeniesienie" go w polskie krajobrazy, a potem wzruszony ocierał łzy. Muzyka naszego geniusza jest piękna, ale żeby ja zrozumieć, trzeba znać historię okresu, w którym żył. Niezapomniany koncert. Oprac. Aleksandra Prokopska.